image

Jak pisał Vonnegut - zwycięstwo to kwestia organizacji - nie ma więc powodów by zastępy anielskie miały przegrywać z piekielnymi - by dobro znikało pod ciosami zła, by miernota pasała się na wielkości polach.

Czarne niebo rozgwieżdża się powoli gdy nikną uliczne lampy. Nad polem wstaje świat. Pakuję się powoli, starannie przebierając rzeczy. Zabieram w drogę to co najpotrzebniejsze, a nie potrzebuję więcej niż zdołam unieść. Spoglądam za siebie i zastanawiam się czy starczy mi sił . . .

Falę upałów zmiotła plaga deszczu - ale gdy przestaje padać - patrzę na niebo i muszę przyznać, że jeśli Bóg jakoś się objawia ludziom - to najprawdopodobniej - robi to malując chmurami na niebie. Dziś na ten przykład nade mną czysty błękit - ceruleum z francuskiego zestawu kupionego na ostatnim roku studiów. A dalej na wschód zaskakujące mieszańce tych biało siwych obłoków i tych pierzasto białych - hen - niemal u podnóża kosmosu.

Delikatny wiatr przynosi dobre wieści znad Bugu/Boga/Chleba/i soli.

Czy to wszystko może zmienić się w pył? Pytam się siebie samego i rozgarniam ciemność. Dobro to kwestia organizacji - przypominam sobie i to pozwala mi lepiej zasnąć tuż przed wyruszeniem w dalszą drogę. Dokądkolwiek dojdę - siebie samego zaniosę w sercu i w urokach umysłu, który potrafi płatać figle.