image

Z A C H

I znów spotykamy się sam na sam.

Ja i Zach.

Ile w tym intymności?  Ja poznaję go - on mnie nie zna i nigdy nie pozna.A jednak jest między nami nić, którą tworzę skrupulatnie każdego wieczora gdy zakładam słuchawki na uszy i nic - oprócz dźwięków muzyki i jego nostalgicznego głosu już do mnie nie dochodzi.

Zaczęło się niewinnie - telewizyjny koncert z Poznania, może z Wrocławia. Dwa lata przerwy. Jeden, dwa utwory, Podwójny album Bejrut. I gorączkowe poszukiwanie na YouTube by zgromadzić i przesłuchać jak najwięcej.

Nostalgia - to stan w którym każdym porem skóry można doświadczyć  wszechświata i nie jest na to potrzebny żaden teleskop Habla, NASA i całe gwiezdne miasteczko Bajkonur.

Popijam herbatę z plastrami imbiru, obok stoi szklaneczka dobrego Porto Ruby. Być może odnalazłem ten smak z piwnicy w Rzymie gdy po raz pierwszy go kosztowałem, gdy zawarliśmy miłosny pakt.
Co dziś tworzy mój świat, co tworzyło go kiedyś? Jakie atomy przetrwały o ile przetrwał jakikolwiek i co naprawdę się z nami będzie działo gdy nas już nie będzie?
Zacząłem żyć weekendami. Tak jak kiedyś - w piwnicy w Aachen - dawnym Akwizgranie - gdy doświadczałem tego uczucia z młodymi Niemcami. Co nas jednak różniło to pociąg. Pociąg do odmiennych zgoła rzeczy. Dla nich absolutnie wspaniałym był taniec w obskurnej piwnicy - mnie zaś - przybyszowi z piwnic - imponował ich świat powyżej gruntu.
Podgłaśniam trąbki Zacha choć grozi to wzmocnieniem szumów w uchu, ale w końcu - jak mówią - raz się żyje i lepszym jest wycisnąć te kilka chwil jak cytrynę niż lizać skórkę tygodniami i patrzeć jak owoc od wewnątrz obsycha.
Lubię żółć. Samą w sobie i w zestawieniach. Groszkowa zieleń, jasne fiolety, rubinowa czerwień.
Ona była blondynką. Mieszkała na piętrze ze swoją matką rozwiedzioną z jej ojcem. Okna wychodziły na jezioro. Staraniem mniejszości niemieckiej, która kiedyś była większością dom tak postawiono, że spało się w nim jak w żadnym, gdziekolwiek indziej.
A propos Bajkonuru - miałem kiedyś skarpetki Interkosmos na chwałę Hermaszewskiego i radzieckich kosmonautów, którzy utorowali mu drogę w kosmos. Nas jednak w owym czasie bardziej interesowały piersi dziewcząt na koloniach i nie powiem - Anna - rok młodsza, miała je naprawdę przepiękne - choć dane mi je było poznać jedynie wzrokowo i poprzez koszulki zwane dziś T-shirtami.
Anno B. - gdziekolwiek jesteś. Chciałbym Ci powiedzieć, że dziś bardziej śmiały jestem i bardziej kumaty i może bym rozpoznał Twoje intencje względem mnie samego, ale wtedy gdy miałem za sobą półtorej dekady gubiłem się w tym wszystkim i nie mogłem uwierzyć byś mogła spojrzeć jakoś bardziej przychylnie na dłużej. Dlatego robiłem z siebie durnia i filowałem na boki by mój wzrok nie pokazał Ci jak naprawdę mi na Tobie zależy.
Dziś świat przeszły jest bez znaczenia. Miło mi na chwilę do niego wrócić myślą, która się zmienia wraz z upływem lat, ale najlepsze wspomnienia nie stworzą cudownej teraźniejszości bo to naprawdę się liczy. Dlatego wspominam Cię, ale tak podskórnie się cieszę, że zakończyłem nowe przedsięwzięcie, które jakoś tak się będzie rozpoczynać …